Przed pierwszym stycznia kolejnego roku w ludzi wstępuje jakiś dziwny optymizm. Wydaje im się, że jak zmieni się numer roku to oni razem z nim. Przesądy nam mówią, że jaki pierwszy stycznia taki cały rok albo z kim spędzamy Sylwestra z tym będziemy spędzać ten rok itp. itd. Nie wierzę w te bzdury. Tak samo nie wierzę w postanowienia noworoczne. Z nich nic nie wychodzi. Nie jest to kwestia braku silnej woli, raczej przypływu nadmiaru pozytywnej energii z okazji zmiany daty, która sprawia, że pleciemy od rzeczy. W tym roku rzucę palenie, w tym roku schudnę itp itd to tylko brednie nawalonej endorfinami głowy.
Pierwszy stycznia to taki sam dzień jak każdy inny, więc jakie ma znaczenie co się wtedy dzieje? Każdego miesiąca mamy pierwszy jego dzień i wtedy nie mówimy, że jaki ten dzień taki cały miesiąc. Styczeń też jest po prostu kolejnym miesiącem. Co z tego, że z innym numerem roku?
Nie łudźmy się, że to cokolwiek zmienia. Nie zmienia nic. Żeby zmienić swoje życie/zachowanie nie jest potrzebna okrągła data tylko samozaparcie i silna wola.
napisany o 11:43




Skomentuj