Dzisiaj wracając z pracy tramwajem poczułam cudowny zapach, jeden z zapachów dzieciństwa. Aromat łudząco przypominający kruche ciastka posypane cukrem. Takie, które w dzieciństwie maczałam w herbacie, aż się rozpadały. Przywołało to wspomnienia z odwiedzin u Babci, która miała takie zawsze na stole. Ciepło jej pokoju, miłe światło i nastrój, który temu towarzyszył wywołał te same emocje, co kiedyś. Magia zapachu zadziałała na mnie tak mocno, że czułam się jakbym tam była. Młodsza o te piętnaście lat, nadal taka beztroska… Z tym zapachem kojarzą mi się też święta, gdy zbieraliśmy się u Babci po naszej domowej Wigilii. Tak jest od zawsze… Nie byłoby w tym wydarzeniu nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zapach ten pochodził ze świątecznej edycji papieru toaletowego z Rossmanna…
napisany o 18:46




Zapach jest jednym z najbardziej działających na człowieka. Ja też mam tak, że zapach czegoś znajomego otwiera wspomnienia w okamgnieniu. W 99% są to dobre i pozytywne wspomnienia